Autentyzm porażki – potencjał sukcesu

//Autentyzm porażki – potencjał sukcesu

Autentyzm porażki – potencjał sukcesu

Sposób podchodzenia do tematu niepowodzeń w ostatnich latach znacznie się zmienił. Tradycyjną rozrywką jest dzielenie się nieprzyjemnymi przeżyciami i historiami z własną kompromitacją w roli głównej. Trend większego niż kiedykolwiek w historii dystansu ludzi do siebie jest zauważalny wszędzie – w kraju i na świecie. Ale właściwie kiedy i dlaczego to się zaczęło?

Szczerze mówiąc

Niegdyś publiczne przyznawanie się do złych decyzji, nieudanych akcji z prywatnego życia było wręcz nie do pomyślenia. Sugerowano się tym, co serwował, jeszcze wtedy najbardziej popularny, idealny świat telewizji. Dostawali się tam nieliczni, koniecznie perfekcyjni – mądrzy i piękni.  W Internecie też pokazywano więc tylko to, co mogło świadczyć dobrze o człowieku i jego sposobie bycia.

Jednak z czasem, gdy Internet rósł w siłę i powoli wypierał tradycyjne media, zaczęto wykorzystywać go do radzenia sobie z porażkami.

Urodzeni w latach 60. i 70. cechują się przede wszystkim silną chęcią obrony swoich wyborów i tłumaczenia niepowodzeń – pokolenie X, pokolenie wygranych, tak się je opisuje. Korzystało głównie z systemu grup dyskusyjnych (Usernet) opartych na języku pisanym.

Młodsze generacje z lat 80. i 90., oznaczane literą Y, nazywane są przegranymi, z góry skazanymi na smutek. Dorastały w czasach “boomu gospodarczego”. Zaznajomieni z technologią i wykazujący potrzebę indywidualnego działania. Jak potwierdzają badania, są pewni siebie oraz mało cierpliwi w tematach takich jak awans zawodowy. Mają niezwykle wysokie wymagania, nałożone na nich przez ciężką pracę dziadków i niespodziewany sukces ich rodziców. Jednak z upływem czasu, zderzają się z rzeczywistością. Praca poniżej kwalifikacji to bardzo częste zjawisko w ich życiu.

Oni zamieszkali głównie na forach obrazkowych. Jeden z pierwszych, globalnie spopularyzowanych (również w Polsce) portali tego typu – 4chan – był amerykańską kopią japońskiego pomysłu. Polegał na publikowaniu obrazów i charakteryzował się czymś, co wzbudzało poczucie bezpieczeństwa – anonimowością użytkowników.

To był bodziec

Zaczęto pozwalać sobie na coraz więcej – otwierać się, opowiadać o problemach i zwierzać z najgłębszych lęków. Autentycznie wyglądające wyznania tych, którym w życiu nie do końca się udawało, cieszyły się dużym zainteresowaniem. Im było ich więcej, tym więcej osób otwarcie przyznawało się do podobnych odczuć dotyczących własnej egzystencji, stawało się to coraz mniej wstydliwe.

Sukcesy dzięki porażkom

Kultura tak zwanego przegrywu rodziła kolejne przeciwieństwa słodkiego świata znanego z TV. Perfekcyjna Pani domu została zastąpiona przez Ch*jową panią domu ukazującą naturalne aspekty codzienności – brud, brak czasu (lub po prostu ochoty) na jego sprzątnięcie, nieudolne przygotowywanie potraw czy też niezbyt estetyczne rozwiązania powstałe w wyniku (dotykającego przecież nas wszystkich) lenistwa. Początkowo, w formie strony na Facebook’u, później – po osiągnięciu wielkiego sukcesu – jako bardzo dobrze sprzedająca się pozycja w księgarni.

Podobne losy spotkały Anonimowe wyznania – „najpopularniejszy serwis w Polsce, w którym ludzie opisują anonimowo, a przez to bez ogródek, cenzury i wstydu swoje niesamowite historie. Miesięcznie odwiedza go blisko milion osób, generując ponad 17 milionów wejść!” – na ich podstawie powstała książka.

Natomiast tworzone przez młodą dziewczynę Obraski – fanpage, na którym umieszczane są bardzo proste, kolorowe grafiki z pesymistycznymi tekstami (np. nie uklada mi sie nic od wlosow po zycie), połączone są ze sklepem, w którym można znaleźć torby, piórniki, koszulki. Te gadżety w ostatnim czasie stały się częścią gimnazjalnej i licealnej mody w naszym kraju.

Obecnie twórców wykorzystujących autentyzm porażki jako siłę napędową swoich działań jest wielu. Jednym, przychodzącym nam na myśl (który niedawno pojawił się w artykule na www.influencer.pl) jest pewna studentka psychologii o imieniu Aleksandra, znana jako Sohayo Official. Prowadzi kanał na YouTube, gdzie z zaskakującą pewnością siebie i uśmiechem na twarzy opowiada o tym, że straciła pracę, że jest zbyt leniwa na dokładne golenie nóg lub o tym, że nie ma pieniędzy. Dodatkowo, w swoich nagraniach, najczęściej występuje bez makijażu i nie wstydzi się pokazywać twarzy z perspektyw, które nadają jej dziwnego, wręcz karykaturalnego kształtu. Taka kreacja się sprzedaje i to, jak widać, w bardzo szybkim tempie – w pierwsze 4 miesiące uzyskała około 65 tysięcy subskrypcji.

Przykłady ze świata:

Idąc tym tropem – ostatnio wykształcił się trend tworzenia seriali (dostępnych głównie na płatnych serwisach internetowych typu video on demand) charakteryzujących się specyficznym poczuciem humoru. Żarty krążą wokół codziennego nieszczęścia bohaterów. Zaciera się tym samym granica między komedią a tragedią. Ludzie chętnie oglądają sadcomy, bo widzą w nich własne realia i utożsamiają się z przedstawianymi historiami.  Pozwalają też dać człowiekowi upust dziwnej, ale naturalnej potrzebie autodestrukcji.

Produkcje stanowiące zlepek chorób psychicznych, problemów z seksualnością, nieporozumień i kłótni rodzinnych, toksycznych znajomości oraz braku ogólnego zrozumienia życia niejednokrotnie okazują się hitami.  Przykładem jest animowany BoJack Horseman w sarkastyczny sposób opowiadający o upadku kariery miernego celebryty uzależnionego od wszystkich możliwych używek. Innym, Rick i Morty, w którym główną rolę grają niestabilne życie rodzinne bohaterów i czarny humor.

 

Źródła: 1 2 3 4 5

 

2018-08-24T15:28:43+00:00